|
|
TOASTY
"Jak każde nieszczęście i każdy smutek, tak każda radość w rodzinie powinna znajdować jedną duszę i jedno serce, choć w wielu jednostkach mieszkające".
Jeżeli pozwalam sobie zacytować te słowa, to czynię to dlatego, że wyrażają one w sposób prosty i niezwykle ujmujący istotę ideału rodziny, [...] który dzieciom naszym staraliśmy się wszczepić.[...]
Przede wszystkim jednak przytoczyłem te słowa dlatego, że znajdują one dzisiaj, w dniu tak radosnej uroczystości rodzinnej piękne zastosowanie.
Czyż bowiem radość opromieniająca nas w tej chwili [...] nie jest zgoła inna niż te zdawkowe objawy radości, towarzyszące często uroczystościom weselnym? Śmiem twierdzić, że tak - bo źródło jej jest głębsze i wartości wyższej miary stanowią jej podłoże.
Kochana córka nasza Anna wchodzi do rodziny państwa ..., z dawna świecącej przykładem i poszanowaniem tradycji i dobrego obyczaju, a przede wszystkim pielęgnującej kult rodziny w najlepszym tego słowa znaczeniu".
Wznoszę więc toast za zdrowie szanownej rodziny państwa ....
Była noc. Księżyc i cisza. On i Ona.
On powiedział: - Tak?
Ona powiedziała: - Nie.
Minęły lata. I znów noc, księżyc i cisza. On i Ona.
Ona powiedziała: - Tak?
On powiedział: - Tak.
Ale lata już były nie te.
Wypijmy za to, byśmy wszystko w życiu robili w porę!
Szła żaba przez jezdnię, a że nie uważała, straciła tylne łapki
pod kołami samochodu. Doczołgała się do chodnika i myśli sobie:
- Całkiem ładne były te nogi, muszę po nie wrócić.
Ledwie zdążyła wejść z powrotem na jezdnię, jak następny
samochód pozbawił ją głowy.
Wypijmy za to, by nie tracić głowy dla ładnych nóg!
W upalny letni dzień szedł drogą pewien mężczyzna. Żar lał się z nieba, więc
postanowił się wykąpać w pobliskim strumieniu. Zdjął ubranie, położył na brzegu,
kapelusz powiesił na krzaku i nago wskoczył do wody. Kiedy już się ochłodził,
z przerazeniem spostrzegł, że ubranie zniknęło, a z całego odzienia pozostał mu
tylko kapelusz. I właśnie w tej chwili na ścieżce za krzakiem ukazała się piękna
dziewczyna. Trzymając kapelusz oburącz, ledwo nim zdołał przykryć swą męskość,
gdy dziewczyna zbliżyła się do niego i patrząc mu głęboko w oczy, słodko rzekła:
- Podaj mi prawą rękę.
Chłopak podał.
- Podaj mi swoją lewą rękę.
Chłopak podał.
A teraz wypijmy za tą siłę, która podtrzymywała kapelusz!
Idę kiedyś przez park, księżyc świeci, a na ławeczce całują
się chłopak z dziewczyną.
Idę innym razem... księżyc, gwiazdy... a na tej samej ławeczce
chłopak z inną dziewczyną.
Idę znów tą drogą: noc, księżyc, gwiazdy... i ten sam chłopak
na tej samej ławce całuje się z trzecią dziewczyną.
Wypijmy za stałość mężczyzn i zmienność kobiet.
|